Leksykon powieści szpiegowskiej

Zdzisław A. Raczyński – „Harib”

Czy w wywiadzie zdarzają się przypadki? Czy zaskakujące zbiegi okoliczności, i to występujące jeden po drugim, są w ogóle możliwe? A może są starannie zaplanowane? Ron Harib jest z pochodzenia trochę Białorusinem, a trochę Polakiem, ale przede wszystkim jest obywatelem świata. Jako współpracownik norweskiej ekipy telewizyjnej, która pojechała kręcić reportaże w Afryce Północnej pakuje się w szereg podejrzanych, zaskakujących zdarzeń. W wyniku tych pakuje się w spore tarapaty, ale przy okazji okazuje się, że w przeszłości przeszedł bardzo specyficzny kurs wywiadowczy. Tylko nic o tym nie pamiętał. Niemniej jednak uzbrojony w nowe umiejętności, które uświadomił sobie w trakcie leczenia w szpitalu, wyrusza tropem największej, w dotychczasowej historii XXI wieku, pralni pieniędzy.

Powieść Zdzisława Raczyńskiego przypomina trochę przygodowe thrillery Dana Browna, w których dwoje zakochanych ludzi rozwiązuje zagadkę podróżując z miasta do miasta i odnajdując skrytki, w których ukryte są wskazówki do odnalezienia następnych skrytek. Co ważne muszą nie tylko odnajdywać ślady, ale również zacierać ślady, ponieważ ich tropem podążają chwilami nawet trzy z największych na świecie agencji wywiadowczych.

Jak na półamatora Harib ma szereg bardzo sensownych przemyśleń, w jaki sposób poruszać się po Europie, nie zostawiając żadnych informacji. Płaci tylko gotówką, mieszka tylko, w wynajmowanych bez meldunku, apartamentowcach, jeździ prywatnie pożyczonymi samochodami. Telefony kupuje okazując pożyczone (a właściwie skradzione) dokumenty. Chociaż w sprawie telefonów autor sypnął się przynajmniej jeden raz: Harib dzwoni do oficera CIA z Wiednia udając, że jest w Wenecji. Co jak co, ale CIA z pewnością natychmiast umiałoby sprawdzić, z jakiego miejsca faktycznie wywołane było połączenie.

Ale mniejsza o szczegóły. Celem podróży Hariba jest odkrycie jednej z największych tajemnic arabskiej wiosny. A raczej skutków upadku jednej z najgłośniejszych dyktatur. Trafia na ogromne sumy pieniędzy i dokumenty kompromitujące wielu polityków. Przy okazji były polski dyplomata, który napisał tę powieść podpowiada kilka pomysłów jak można zainwestować nielegalnie wywiezioną forsę, tak aby można ją było później wykorzystać bez ujawniania pochodzenia. Nie zdradzę nadmiernie przebiegu akcji, jeżeli dodam że służy do tego sieć anonimowych kont, skrytek bankowych i specjalnych firm specjalizujących się w przechowywaniu wartościowych przedmiotów.

Ciekawe obserwacje dotyczą też tego, jak służby specjalne różnych państw, rozgrywały swoje interesy w Afryce Północnej, a także jak próbowały sobie nawzajem pomieszać szyki, czy ukryć nieudolność lub nieuczciwość nadzorujących je polityków. Związaną często z dostawami broni do objętych różnymi sankcjami dyktatur.

Czytając „Hariba” można mieć wrażenie, że należy spodziewać się jego kontynuacji. Niektóre wątki nie są zakończone i wyjaśnione. A jeden z najważniejszych: zbiegi okoliczności, które chwilami wydają się wręcz spokrewnione z czarną magią, wydaje się ledwie rozpoczęty.

Z opisu wydawcy:

Rok 2011. W krajach Afryki Północnej wybuchają rewolucje. Przywódca Libii Muammar Kaddafi zostaje zamordowany. W kraju rozpoczyna się wojna domowa o schedę po obalonym dyktatorze.
Polski korespondent Ron Harib, przebywający w tym czasie w Libii wraz z norweską ekipą telewizyjną, trafia w sam środek rewolucyjnych zamieszek. Seria dziwnych wypadków stawia na drodze Hariba najpierw rosyjskich agentów, a następnie naród Tuaregów, który wiernie służył Kaddafiemu. W obozie Tuaregów Ron trafia na trop wywiezionych przez dyktatora z Libii pieniędzy i materiałów kompromitujących polityków z Europy i USA. Skarbów i dokumentów poszukują tajne służby Francji, USA, Rosji i… Polski. Tylko dotarcie do złota Kaddafiego przed wywiadami wielkich mocarstw może ocalić życie dziennikarza.
W poszukiwaniach pomaga Ronowi Tazerwalt, dziewczyna z tuareskiego plemienia Kel Adżdżar, która ma do wykonania tajną misję w Europie. Przeszłość Hariba też kryje tajemnicę nieznaną nawet jemu samemu…

Wydawnictwo Helion; Gliwice 2018; str. 536;

 

 

Ostatnia modyfikacja: Kwiecień 23, 2018