Krótki kurs szpiegowania

Jedną z ważniejszych umiejętności, które powinien mieć funkcjonariusz wywiadu jest znajomość techniki sporządzenia tajnopisu. Nie zawsze jest dostęp do łączności szyfrowej, wysyłanie maila może być zbyt ryzykowne. Wtedy najlepszym sposobem wysłania informacji jest napisanie jej na papierze i wysłanie zwykłą pocztą na tzw. „bezpieczny adres”. Czyli taki, którego nie powinna znać służba kontrwywiadowcza państwa, z którego ekspediowana jest przesyłka.

Autorzy powieści szpiegowskich chętnie wykorzystują tajnopisy do łączności stosowanej przez wymyślone przez siebie postaci. Graham Greene uważa nawet, że sporządzanie tajnopisów to ważny element szpiegowskiego szkolenia:

Liczyłem na to, że przynajmniej nauczę się kilku ciekawych rzeczy, na przykład pisania atramentem sympatycznym. Ty na pewno znasz się na tym doskonale.

– Kiedyś się znałem, wiedziałem nawet, jak zrobić atrament z ptasiego łajna. Ukończyłem kurs, zanim wysłali mnie z misją, pod koniec wojny. Dostałem zgrabne drewniane pudełko pełne buteleczek, jak w młodym chemiku. I czajnik elektryczny z kompletem plastikowych przewodów.1

Sporządzanie tajnopisów

Jedną z najbardziej wygodnych metod sporządzania ukrytego tekstu – ołówkiem przez specjalną kalkę – opisuje John Le Carre:

Rozłożył fakturę na blacie, wziął do ręki stary, przypisywany Braithwaite’owi długopis i archaicznym pismem, które od dawna udoskonalił do korespondencji krawieckiej, dodał: <będę wdzięczny za szybkie uregulowanie należności>, co oznaczało, że niniejszy rachunek nie jest zwykłym wezwaniem do zapłaty. Z teczki w środkowej szufladzie biurka wyjął czystą białą kartkę bez znaków wodnych z podarowanego mu przez Osnarda bloku i jak zwykle powąchał ją. Nie pachniała niczym znajomym, może trochę więziennym środkiem dezynfekującym, ale bardzo słabo.

Nasączana magicznymi substancjami kalka do jednorazowego użytku.

– Co z tym robisz, gdy dostaniesz list?
– Wywołuję, a co myślałeś?
– Gdzie? Jak?
– A co cię to obchodzi? U siebie w łazience. Daj mi teraz spokój.

Ostrożnie położył kalkę na fakturze, wyjął z szuflady ołówek 2H, który dał mu Osnard, i zaczął pisać.”2

Ta metoda jest wygodniejsza niż wiele innych, które wymagają atramentu sympatycznego.

W początkach nowoczesnego szpiegostwa specjalne kalki jednak nie były jeszcze znane. Zwykle posługiwano się płynnym atramentem, który wymagał skomplikowanych metod wpisywania. O tym, że taki atrament, wraz z akcesoriami do jego nanoszenia, powinien należeć do wyposażenia szpiega wysyłanego za granicę przypomina Graham Greene:

– Po co atrament? Mam w domu dość atramentu?
– To jest oczywiście atrament sympatyczny. Na wypadek, gdyby pan musiał przesłać coś zwykłą pocztą. (…) Niech pan kupi druty. Najlepiej z plastiku. Stal zostawia czasem ślady.3

Z kolei Ian Fleming wyjaśnia, że atrament sympatyczny nie zawsze da się zabrać na misję. W bagażu może zwracać uwagę. Dlatego warto wiedzieć jak go zrobić z powszechnie dostępnych składników. Jak łatwo się domyśleć James Bond, który potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji, wie to doskonale:

Istnieją setki atramentów sympatycznych, ale Bond miał do rozporządzenia tylko jeden, najstarszy na świecie: swój własny mocz. Poszedł do łazienki (…) zabrawszy ze sobą pióro, nie używaną stalówkę i swój paszport. Po czym usiadł i przepisał z wiotkich kawałków papieru na pustą stronę paszportu nazwiska dziewcząt oraz ich przybliżone miejsca zamieszkania według hrabstw. Stronica pozostała czysta. Jeśli potrzymać ją przy ogniu, pismo ukaże się w kolorze brązowym.4

Jak łatwo zauważyć, ważny jest nie tylko rodzaj atramentu, ale również to, że list należy sporządzać w takich warunkach, aby nikt nie mógł tej czynności podejrzeć, a także aby miejsce umieszczenia tajnopisu było jak najbardziej naturalne.

Na sposób sporządzenia i miejsce ukrycia tekstu zwraca również uwagę Frederick Forysth. Według niego, jeżeli zakamuflowany tekst jest długi i nie wystarczy list, ani strona w paszporcie, to można go ukryć w niewzbudzającej podejrzeń książce – między wierszami:

Fałszerz miał ze sobą solidnie oprawioną książkę na temat znajdujących się na Cyprze bizantyjskich klasztorów i kościołów. Rowse mówił, a agent sporządzał w niej liczne notatki, wciśnięte pomiędzy grecki tekst. Ołówek jednak nie pozostawiał żadnych śladów – litery miały ujawniać się później, gdy papier zostanie poddany działaniu substancji chemicznych.5

Jak widać Forsyth też wolał specjalny ołówek od kłopotów z atramentem i dziwnymi sposobami jego nanoszenia.

Ze wszystkich tych metod podśmiewa się Vladimir Volkoff, który podkreśla, że w dobie komputerów i poczty elektronicznej, ołówki, kalki, płynne atramenty i udziwnione pióra wydają się anachroniczne. Wyjaśnia, że współczesna steganografia pozwala na ukrycie informacji w każdej formie, jaką można stworzyć przy pomocy komputera:

Na ekranie laptopa wyświetlił tekst raportu i zapisał go na dysku. Potem przejrzał całą serię zdjęć z Petersburga, wśród których znalazła się fotka pewnej panienki w krótkiej spódniczce, siedzącej na barowym stołku i zdjętej od dołu. Wrócił do pierwotnej wersji tekstu, który dzięki programowi do steganografii odtworzył na zdjęciu, gdzie niektóre z dwudziestu tysięcy pikseli zmieniły barwę. Ponieważ komputer pracował na gamie szesnastu milionów kolorów, nie zachodziła obawa, że zmiana zostanie zauważona.

Ponieważ zdjęć osób nie można było poddać takiej samej obróbce, ukrył je w najbardziej niewinnych fotografiach, za każdym razem umieszczając je w otoczeniu dwóch fotek mniej lub bardziej roznegliżowanych kobiet, żeby odwrócić uwagę odbiorcy.6

Volkoff jak łatwo się domyślić, zdaje sobie sprawę, że takie metody ukrywania tajnej zawartości, też mogą być wychwycone przez komputery filtrujące pocztę elektroniczną. Dlatego trzeba odwrócić uwagę potencjalnych czytelników. Inna sprawa, że przecież wydruk komputerowy ostatecznie też można wysłać zwykłą pocztą.

Informacja o ukrytej treści

Ukrycie tekstu to jednak nie wszystko. Odbiorca poczty, czy dostarczonej w inny sposób książki, obrazka lub innego dokumentu, musi wiedzieć że odebrany tekst lub obraz musi poddać obróbce chemicznej lub cyfrowej. Przypomina o tym John Le Carre w przytaczanym powyżej cytacie. Najbardziej jednak typowy sposób uprzedzania o ukrytej treści przytacza Viet Thanh Nguyen:

Pisząc te listy, kierowałem je do Mana. Każdy z nich zaczynałem od kilku zwrotów, które wcześniej uzgodniliśmy – informacji o pogodzie i moim zdrowiu albo pytań o zdrowie ciotki i sytuację we Francji – a wtedy wiedział, że między wierszami znajduje się jakaś wiadomość zapisana atramentem sympatycznym. Jeżeli ich nie było, adresat mógł odczytać z listu tylko to, co widział.7

I kilkadziesiąt stron dalej:

Nic nie było tak ważne, jak wzmianka o pogodzie, która informowała mnie, że pomiędzy wierszami znajduje się wiadomość od Mana zapisana atramentem sympatycznym wykonanym z mąki ryżowej. Czekałem aż Bon wyjdzie do pracy na kilka godzin, żeby przyrządzić roztwór jodyny, który po wtarciu w papier odsłaniał rzędy purpurowych liczb.8

Nguyen zwraca więc uwagę, że ustalony tekst powinien informować nie tylko o fakcie ukrycia informacji, ale także o sposobie tego ukrycia. Wykorzystanie niewłaściwych środków do odczytania atramentu może zniszczyć treść komunikatu.

Odczytywanie tekstu

Ponieważ wiedza o tajnopisach jest w służbach specjalnych powszechnie znana, wszyscy wiedzą jakie substancje wykorzystywane są najczęściej. Z tego powodu pomiędzy służbami trwa swoisty wyścig, kto wymyśli sposób schowania tekstu, nie do wykrycia dla przeciwnika. Wymyślane są bardzo skomplikowane procedury.

Jedną z nich przytacza John Le Carre:

Obserwowałem, jak zanurza pędzel w pierwszej buteleczce i pociąga nim po nie zapisanej stronie listu. Opłukał pędzel w wodzie i nałożył drugą substancję. Wydawało mi się, że przez cały czas próbuje wyrazić swą pogardę dla tego manualnego zajęcia. Powtórzył tę procedurę przy każdym liście, czasem tylko dokonując pewnych zmian: nakładał substancje wewnątrz kopert lub między widocznymi linijkami pisma. W równie powolnym tempie zasiadł przed maszyną do pisania i anemicznie wystukał tłumaczenie uzyskanych tekstów.9

W tym przypadku odczytanie tekstu wymagało zastosowania przynajmniej dwóch substancji.

W dużo mniej skomplikowany sposób podchodzi do sprawy Robert Ludlum:

Zapach chemikaliów wskazywał na coś jeszcze. Stephen wyjął z kieszeni fiolkę z kryształkami żelazocyjanku potasowego, którą zawsze zabierał ze sobą w teren. Znalazł w kuchni fajansową miskę, wsypał do niej kilka kryształków, rozpuścił je w niewielkiej ilości wody i zanurzył w niej kartkę. Po kilku sekundach na papierze pojawiły się pełne zawijasów litery, charakterystyczne pismo.10

W tym przypadku wystarczy wodny roztwór wybranego związku chemicznego. A co świadczy o słabym dopracowaniu tej metody, obecność ukrytego pisma może zdradzić zapach papieru.

Łatwo zauważyć, że steganografia rządzi się swoimi prawami. Sposób nanoszenia ukrytego tekstu powinien być możliwie najprostszy, natomiast jego ujawnienie skomplikowane tak dalece, aby niepożądany czytelnik raczej zniszczył dokument niż dobrał się do treści. Inna sprawa, że w większości przypadków metoda łączności z wykorzystaniem tajnopisu, wymaga wysłania tradycyjnego listu. A we współczesnym świecie jest to czynność tak archaiczna, że sama przez się zwraca uwagę.

 

Tekst opublikowany na portalu Fundacji Po.Int 17.01.2017 r.


Przypisy

1. Graham Greene; „Czynnik ludzki”; przekład Adam Pituła; Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz; Warszawa 2015, str. 60;
2. John Le Carre; „Krawiec z Panamy”; przekład Jerzy Kozłowski; Wydawnictwo Sonia Draga; Katowice 2010, str. 289;
3. Graham Greene; „Nasz człowiek w Hawanie”; przekład Maria Skibniewska; Wydawnictwo Sonia Draga; Katowice 2012, str. 60;
4. Ian Fleming; „James Bond. W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”; przekład Robert Stiller; Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita SA, str. 165;
5. Frederick Forsyth; „Fałszerz”; przekład Zdzisław Kusiak; Wydawnictwo Amber; Warszawa 2009, str. 268;
6. Vladimir Volkoff; „Spisek”; przekład Beata Biały; Klub Książki Katolickiej; Dębogóra 2008, str. 319;
7. Viet Thanh Nguyen; „Sympatyk”; przekład Radosław Madejski; Wydawnictwo Akurat; Warszawa 2016, str. 76;
8. Viet Thanh Nguyen; „Sympatyk”; przekład Radosław Madejski; Wydawnictwo Akurat; Warszawa 2016, str. 91;
9. John Le Carre; „Tajny pielgrzym”; przekład Jerzy Kozłowski; Wydawnictwo Amber; Warszawa 2000, str. 105;
10. Robert Ludlum; „Zdrada Tristana”; przekład Jan Kraśko; Wydawnictwo Amber; Warszawa 2004, str. 218;

Ostatnia modyfikacja: Marzec 10, 2017