Leksykon powieści szpiegowskiej

Stephen Frey – „Informator”

Stephen Frey „Informator”[1]

Informator jest przeciętną powieścią sensacyjną, pełną stereotypów, a nie jak można by sobie wyobrazić na podstawie opisów z okładki (że „Informator” to nowy gatunek powieści sensacyjnej – thriller polityczno-finansowy – a autor, zanim został pisarzem, był wiceprezesem jednego z największych banków na Manhattanie), projektem analizującym nowe typy przestępstw gospodarczych. Kto szukał lektury o efektownych przekrętach finansowych na styku wielkiej polityki i bussinesu, musi szukać dalej.

Niby wszystko, czego się należało w powieści Freya spodziewać, jest: historia o nielegalnym finansowaniu partii politycznych, praniu pieniędzy poprzez wyrafinowane operacje i rozliczenia międzybankowe, skomplikowanym wykradaniu poufnych informacji z gabinetów prezesów wielkich korporacji, wyszukiwaniu osób podatnych na szantaż lub przekupstwo, gotowych na wynoszenie tajemnic koncernów i banków. Także o wyłudzaniu ubezpieczeń za firmy sztucznie doprowadzone do upadłości. Siatka nielegalnych informatorów dostarczających poufnych informacji bankowi inwestycyjnemu. W nielegalne przekazywanie środków dla partii politycznych wplątany jest nawet Biały Dom. Handlarze bronią piorą pieniądze przelewając je z banku do banku, wożąc w walizkach, w czekach podróżnych i innych papierach. Kilku podstawionych brokerów skupuje akcje tak, żeby nie wywołać zainteresowania giełdy. Są wreszcie kulisy śledztwa Departamentu Sprawiedliwości, FBI i CIA przeciwko nieuczciwym graczom giełdowym. Zgodnie z zapowiedziami jest to książka o powikłanej sieci wielowątkowych intryg w świecie polityki i finansów. Tyle że wszystko to dzieje się jakby na marginesie książki.

O operacjach finansowych dowiadujemy się z kilkuzdaniowych zaledwie wtrąceń. Można mieć wrażenie, że gdyby tłem książki był nie świat bankowości inwestycyjnej tylko salon fryzjerski albo skład drewna na opał – niewiele by się zmieniło.

W sumie pieniądze są jednym z głównych bohaterów powieści. Ale sposoby ich zdobywania są mało wyrafinowane. Recepta rodem z tej książki: najpierw trzeba wrzucić faceta na pożarcie aligatorom. Potem wysadzić samolot i udusić kochankę jednego z finansistów. Następnie snajperzy muszą rozstrzelać pewną prostytutkę, a pozytywny bohater winien dać młotkiem w zęby ciemnemu typowi. W efekcie zamiast thrillera polityczno-finansowego mamy zwykłe, sensacyjne czytadło, w którym trup ściele się gęsto, uwikłany w oszustwo bohater uczestniczy w efektownym pościgu samochodowym i skacze z czubka dwudziestometrowego masztu do wody. Myślę, że jest jednak kilka innych ciekawszych i bliższych realiom (także niezupełnie legalnych) sposobów zarabiania pieniędzy na Wall Street…
[1] Stephen Frey; „Informator”; przekład Jagoda Sochoń; Wydawnictwo Amber; Warszawa 2000, str. 239;

Ostatnia modyfikacja: Marzec 7, 2017