Klasyka

Rudyard Kipling – „Kim”

Rudyard Kipling „Kim”[1]

Tytułowy chłopiec, to sierota której rodzice – opiekunka do dzieci angielskiego oficera i były chorąży pułku irlandzkiego zmarli kiedy Kim był dzieckiem. Nastoletni podróżnik wędruje po Indiach jako uczeń szanowanego mnicha buddyjskiego. Ale to nie z powodu jego obserwacji i opisów kultury dziewiętnastowiecznych Indii nieliczni recenzenci specjalizujący się w literaturze szpiegowskiej nazywają te książkę jednym z najstarszych i najważniejszych przykładów klasyki gatunku.

Mały Kim zostaje zrekrutowany do brytyjskiej siatki wywiadowczej działającej na obszarze Indii i Pakistanu, która zajmuje się rozpoznawaniem zagrożeń wywodzących się z krajów sąsiednich. O jego nowej roli decyduje przypadek. Zostaje poproszony o przeniesienie prostej informacji z jednego miasta do drugiego. Odbiorca rozpoznaje w nim naturalny talent. Kim jest wielojęzyczny – równie płynnie posługuje się angielskim co hindi, paszto i różnymi narzeczami mozaiki narodowościowej pogranicza. Doskonale odnajduje się w różnych środowiskach. Równie dobrze nawiązuje kontakt z bezdomnymi Hindusami, muzułmańskimi handlarzami koni, buddyjskimi mnichami. Jest kreatywny, przebojowy, potrafi być bezczelny. Ale jest też cierpliwy, wytrwały, odporny na niewygody.

Dzięki temu szef brytyjskiej siatki kieruje go na szkolenie (o którym niestety w książce prawie nic nie ma), po którym Kim – pomimo wcześniejszych przygód i zasług nie w pełni jednak kwalifikujących się jako samodzielne zadania – zostaje skierowany na pierwszą poważną misję. Przeniknięcie do rosyjskiej ekspedycji zwiadowczej działającej w rejonie Himalajów, uniemożliwienie jej kontynuacji i przechwycenie zgromadzonej dokumentacji.

Od samego Kima nie mniej ciekawa jest brytyjska struktura wywiadowcza. Według współczesnych kryteriów jest ona całkowicie „nielegalna”. Centrala (a właściwie kilka osób znajdujących się stale w podróży) działa pod przykryciem Indyjskiego Oddziału Topograficznego. Poszczególni członkowie to m.in.: handlarz koni, uzdrowiciel oferujący „niezawodne” medykamenty, różnego rodzaju domokrążcy. Ich zadania polegają na przedostawaniu się przez granice do państw sąsiednich i odkrywanie ewentualnych planów napaści na kolonie brytyjskie. Działają tak wielokrotnie i chociażby z tego powodu grozi im rozpoznanie i spore niebezpieczeństwo. Tym bardziej, że starają się dotrzeć do planów wojskowych. Bywa, że muszą chronić się spektakularnymi ucieczkami, których Kipling opisuje przynajmniej dwie.

Książka chwilami wydaje się anachroniczna. Zarówno z powodu języka jak i metod, całkowicie oderwanych od wszechobecnej współcześnie techniki. Ale zarazem pokazuje jak bardzo w pracy wywiadowczej liczy się człowiek, a także dobra współpraca zespołu: solidarność, zaufanie i gotowość do podjęcia ryzyka aby pomóc koledze.

[1] Tłumaczenie Józef Birkenmajer; Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza; Warszawa 1987, str. 308;

Ostatnia modyfikacja: Maj 5, 2018