Krótki kurs szpiegowania

Żaden wywiad lub kontrwywiad nie może sobie pozwolić na to, aby jego bieżąca dokumentacja, lub archiwa, wpadły w ręce przeciwnika, albo mediów które chciałyby ujawnić jego tajemnice.

Dlatego wszystkie służby wdrażają procedury przewidujące niszczenie dokumentów i innych danych. Zarówno takich które przestały być przydatne, jak i takich które w sytuacji zagrożenia nie powinny trafić w ręce innej służby.

O tym, w jakiej sytuacji konieczne jest niszczenie dowodów działalności wywiadowczej, przede wszystkim archiwów i urządzeń do ich przechowywania, wyjaśnia Tom Clancy:

Najważniejsze było jednak wydostanie z Sewastopola całego personelu, sprzętu i dokumentacji. Gdyby Rosjanie dokonali inwazji, ich wojska w pierwszej kolejności zajęłyby Półwysep Krymski i Sewastopol. Ani się obejrzeć, a rosyjska armia zjawiłaby się pod bramą Latarni Morskiej.

Bixby należał do szefów, którzy osobiście angażują się w działania ekspozytury. Spędził więc sporą część dnia ze śrubokrętem, rozmontowując sprzęt elektroniczny, by dało się go załadować do SUV-a i wywieźć z miasta.

Teraz niszczył dokumenty w długim, podzielonym na boksy pokoju na drugim piętrze. Dwadzieścia lat temu w tego rodzaju placówce uzbierałoby się tyle papierów, że ich przemielenie zajęłoby całe tygodnie. Szczęśliwie nastała epoka digitalizacji i Bixby ocenił, że za parę godzin w całym budynku nie zostanie już ani jedna kartka.

Inni tymczasem rozkręcali komputery, wyjmowali twarde dyski, dzielili pieniądze dla lokalnego personelu i wykonywali inne obowiązki związane z likwidowaniem tajnej stacji radiowywiadowczej.”[1]

Metody niszczenia i rodzaje niszczonych dokumentów

Najczęściej stosowaną metodą niszczenia dokumentów, przynajmniej według autorów powieści szpiegowskich, jest spalenie. Wrzucenie do ognia i spopielenie wydaje się pisarzom najpewniejsze. Można mieć wrażenie, że współcześnie wykorzystywane w większości biur niszczarki, do niczego się nie nadają.

Tym bardziej, że z przytoczonego wcześniej opisu Clancy’ego wynika, że niszczenie dotyczy nie tylko papierów, ale także elektronicznych nośników informacji. Inni autorzy rozwijają ten problem, dodając że środkiem archiwizowania lub przenoszenia informacji może być zdjęcie, film lub nagranie na taśmie, a także każda informacja utrwalona w dowolny inny sposób np. w zapisie magnetycznym. Dlatego metoda niszczenia mysi być ściśle dopasowana do rodzaju nośnika.

Procedurę systemowego niszczenia dokumentacji przez spalenie opisuje, cytowany w tym rozdziale wielokrotnie, Tom Clancy:

Misza wszedł do pomieszczenia, w którym niszczono dokumenty. Młody sierżant przywitał się z pułkownikiem tak, jakby witał się ze swym dziadkiem. Następnie otworzył zsyp i patrzył, jak bohater spod Stalingradu stawia teczkę, prawą, okaleczoną ręką otwiera worek, a lewą podnosi go i wytrząsa około kilograma tajnych dokumentów wprost do gazowego paleniska pieca zainstalowanego w podziemiach ministerstwa. (…) Pułkownik podpisał w rejestrze zapis o spaleniu dokumentów jego sekcji, kiwnął przyjaźnie głową i zawiesiwszy worek na haku, udał się do czekającego przed wejściem samochodu.”[2]

Graham Greene zwraca jednak uwagę, że zabierając się za palenie dokumentów trzeba pamiętać, że w trakcie takiego niszczenia trzeba przewidzieć różne komplikacje, na przykład – co zrobić z popiołem:

W 1940 roku nasz człowiek w Danii zobaczył z okna swojego mieszkania flotę przepływającą przez Kattegat. (…) Zaczął palić papiery. Wysypał popiół do klo i pociągnął za łańcuszek. Na nieszczęście były spóźnione przymrozki. Rury zamarzły. Cały popiół wypłynął do wanny piętro niżej. Mieszkanie zajmowała stara panna, jakaś tam baronówna. Właśnie wchodziła do kąpieli w swojej łazience. Nasz człowiek miał z tym okropne kłopoty.”[3]

Ten sam problem, jeszcze bardziej szczegółowo, opisuje John Le Carre:

Nagle przestraszył się tych listów: stanowiły dowód. Mogły go skompromitować. Postanowił spalić wszystkie. W sypialni była druga umywalka. Włożył do niej papiery i przytknął do nich zapałkę; gdzieś czytał, że tak się to robi. Była też karta wstępu do Alias Club, wystawiona na nazwisko Taylora, więc i ją spalił, potem zgniótł popiół palcami i puścił wodę. Umywalka szybko wypełniła się wodą. Za korek służyło metalowe, wbudowane w umywalkę urządzenie podnoszone za pomocą dźwigni znajdującej się między kurkami. Nasączony wodą popiół utknął pod korkiem. Umywalka się zapchała.

Zaczął szukać jakiegoś narzędzia, którym mógłby unieść korek. Spróbował zrobić to wiecznym piórem, ale było za grube, więc wziął pilnik do paznokci. Po kilku próbach udało mu się spuścić popiół do kolanka. Woda spłynęła, pozostawiając gruby, brązowy nalot na emalii. Zaczął go ścierać, najpierw dłońmi, potem szczotką ryżową, ale nalot nie schodził. Emalia nie brudzi się w ten sposób, to papier musiał być czymś nasączony, smołą lub jakimś innym specyfikiem. Poszedł do łazienki i na próżno szukał jakiegoś detergentu.

Gdy znów wszedł do pokoju, uświadomił sobie, że czuć w nim spalony papier.”[4]

Często łatwiej, bezpieczniej i praktyczniej jest dokument, czy inny materiał przeznaczony do spalenia, wcześniej pociąć na kawałki. Zwracają na to uwagę między innymi autor „Małej Doboszki” i Wojciech Chmielarz:

Jak się pozbyć oryginalnej taśmy? Skasowanie nie wystarczyłoby. Pociął ją na kawałeczki i spalił w kuchennym zlewie, mało nie puściwszy przy tym z dymem całej kuchni, a resztki spłukał z wodą.”[5]

I drugi przypadek wykorzystania nożyczek i zapałek:

Sięgnął po nożyczki i zaczął ciąć dokument, aż został z niego tylko stos drobnych papierków, który potem spalił na balkonie.”[6]

Trzeba przy tym pamiętać, że aby zachować swoje tajemnice trzeba niszczyć nie tylko dokumenty, ale także brudnopisy i jak zauważa Bogusław Wołoszański np. kartki z odbitą treścią, pochodzące z zeszytu lub bloku, w którym na poprzedniej kartce było coś zapisane.

Wyjęła z sekretarzyka papeterię i podała mu. (…) Położył kartkę na stole, aby pismo nie odbiło się na drugiej kartce. (…) Kiedy przeczytała, wstał i wrzucił papier do kominka.”[7]

Na to samo zwraca uwagę Robert Littell:

Dokładnie zatemperował ołówek i zapisał numer telefonu w notesie, który leżał otwarty na biurku. Wyrwał kartkę, złożył i podał Torritiemu. Potem oderwał następną stronę i wrzucił ją do torby z papierami do spalenia.”[8]

Palenie ma jednak kilka istotnych wad. O pierwszej (problemach z popiołem i zapachem) już była mowa. Ale jeszcze poważniejszym kłopotem może być dym. Skutki nieprzemyślanego palenia dokumentów sugeruje Wiktor Suworow:

Wiadomo, że gdy w ambasadzie pali się tony papieru, oznacza to wojnę.” [9]

Tom Clancy zastrzega, że palenie nie zawsze się sprawdza. Nośniki elektroniczne powinny być często niszczone w inny sposób.

Raz w tygodniu jeden ze strażników od Hendleya, w obstawie dwóch kolegów – wybieranych losowo spośród straży – jechał do Fort Meade i zabierał dyski szyfrujące z danego tygodnia. Wkładano je do wybieraka podłączonego do maszyny szyfrującej. Każdy po użyciu był wyjmowany, ręcznie przenoszony do kuchenki mikrofalowej i niszczony na oczach trzech strażników – wszystkich lata służby nauczyły nie zadawać pytań.”[10]

Powody i procedury niszczenia

Autorzy powieści szpiegowskich zauważają, że dokumenty niszczy się z trzech ważnych powodów.

Po pierwsze dlatego, że są już niepotrzebne.

Po drugie wtedy, kiedy już zostały wykorzystane, a nie mają wartości archiwalnej. Ale mimo to, mogą być na przykład wyniesione przez sprzątaczkę i być przydatne dla przeciwnika.

Po trzecie, kiedy ważne dokumenty są zagrożone.

Niszczenie papierów, które są po prostu nieprzydatne opisuje Henryk Bosak:

Zaczął przeglądać dokumenty z kasety, niszcząc wszystko co wydawało mu się zbędne. Strzępy włożył do szarej koperty. Wieczorem zostanie przez szyfranta spalona w jego piecu.”[11]

Alan Furst zwraca uwagę, że procedury niszczenia dokumentów muszą być bardzo dopracowane. Inaczej może się okazać, że agent obcej służby wykradnie dokumenty zanim trafią do zniszczenia:

Oni właśnie tego chcą. Papierów wyrzuconych do kosza na śmieci.

– Te papiery się pali! Każdy kawałeczek, dozorcy je palą.

– Kiedy?

– O dziewiątej wieczorem. Kiedy przychodzą sprzątać biura.

– Musisz to zrobić przed dziewiątą.”[12]

Są takie szczególne przypadki, w których unicestwione muszą być nie tylko kompletne dokumenty, ale również dane źródłowe czy wyjściowe. Tak aby raportu nie dało się odtworzyć nie poprzez fizyczne odbudowanie nośnika, tylko poprzez odtworzenie sposobu uzyskania informacji. W szpiegowskim rzemiośle bywa to o tyle trudne, że informacje często pochodzą z zagranicy. Bywa, że trzeba dogadać się z zaprzyjaźnioną służbą. Zauważa to Robert Littell:

Mój stary przyjaciel z Mosadu (…) twierdzi, że zapisy magnetyczne rozmów telefonicznych przychodzących i wychodzących z Kiriat Arba zostały skasowane, tak jak mówił rabin. Ale nie skasowano ich przez pomyłkę. Mosad zrobił to dla swoich kolegów z CIA.”[13]

Pewnym szczególnym wyjątkiem, stosowania szczególnych procedur kasowania, o którym przypomina John Le Carre, jest konieczność likwidacji materiałów w trakcie transportu, który został zagrożony:

Gdy Kurz otworzył teczkę, by puścić w obieg akta, pokojem wstrząsnął przewlekły huk odpalonego pod kontrolą ładunku.”[14]

W tym przypadku poczta została dostarczona bezpiecznie, ale gdyby coś jej zagrażało, ładunek zniszczyłby zawartość w trakcie otwierania pakietu przez osobę nieznającą sposobu jego zabezpieczenia.

Dlaczego prawie żaden z autorów nie poleca niszczarek, trudno powiedzieć. Może dlatego, że krąży wiele udokumentowanych opisów, o tym że pocięte na kawałki papiery czy taśmy udało się odtworzyć. I to bez względu na to, jak drobne były poszczególne elementy, na które pocięły dokument noże urządzenia. Być może jednak prawdziwszym powodem wydaje się to, że palenie w piecu, albo w umywalce, wydaje się pisarzom dużo barwniejsze niż zwykłe wkładanie kartek do mało efektownej maszyny.


[1] Tom Clancy, Mark Greaney; „Zwierzchnik”; przekład Jan Dzierzgowski, Wojciech Górnaś, Antoni Górny, Krzysztof Heymer; Fabryka Sensacji; Warszawa 2014, str. 231;  Kup tutaj.

[2] Tom Clancy; „Kardynał z Kremla”; przekład Leszek Erenfeicht; Wydawnictwo Fabryka Sensacji; Warszawa 2011, str. 149; Kup tutaj.

[3] Graham Green; „Nasz człowiek w Hawanie”; przekład Maria Skibniewska; Wydawnictwo Sonia Draga; Katowice 2012, str. 39;

[4] John Le Carre; „Za późno na wojnę”; przekład Radosław Januszewski; Wydawnictwo Amber; Warszawa 2003, str. 88; Kup tutaj.

[5] John Le Carre; „Subtelna prawda”; przekład Paweł Korombel, Wydawnictwo Sonia Draga; Katowice 2013, str. 153; Kup tutaj.

[6] Wojciech Chmielarz; „Przejęcie”; Wydawnictwo Czarne; Wołowiec 2014, str. 196;  Kup tutaj. 

[7] Bogusław Wołoszański; „Twierdza szyfrów”; Wydawnictwo Wołoszański; Warszawa 2004, str. 222; Kup tutaj.

[8] Robert Littell; „W gąszczu luster”; przekład Dorota Walasek-Elbanowska, Aleksandra Lercher-Szymańska; Wydawnictwo Noir Sur Blanc; Warszawa 2005, str. 149;

[9] Wiktor Suworow; „Akwarium”; przekład Andrzej Mietkowski; Dom Wydawniczy Rebis; Poznań 2007, str. 199 Kup tutaj.

[10] Tom Clancy; „Zęby tygrysa”; przekład Paweł Martin; Wydawnictwo Amber; Warszawa 2004; str. 50; Kup tutaj.

[11] Henryk Bosak; „Werbownik”; Wydawnictwo Jaworski; Warszawa 2002, str. 12; Kup tutaj.

[12] Alan Furst; „Szpiedzy w Warszawie”; przekład Ewa Penksyk-Kluczkowska; Wydawnictwo Sonia Draga; Katowice 2010, str. 291;  Kup tutaj. 

[13] Robert Littell; „Legendy czyli maski szpiega”; przekład Marek Fedyszak; Wydawnictwo Noir Sur Blanc; Warszawa 2006, str. 160; Kup tutaj.

[14] John Le Carre, „Mała Doboszka”, przekład Bohdan Maliborski, Świat Książki, Warszawa 2009, str. 366

Ostatnia modyfikacja: Kwiecień 8, 2018