Nowości

Naval – „Ostatnich gryzą psy – Jak zostałem szturmowcem GROM-u?”

Written by | Nowości

Po 2010 roku, w którym szeroka opinia publiczna dowiedziała się o istnieniu elitarnej formacji sił specjalnych USA jaką jest NAVY SEAL Team Six, rozpoczął się wysyp wspomnień operatorów (bo tak nazywa się komandosów specjalistycznych zespołów sił specjalnych) różnych oddziałów. Co naturalne, zaczęło się od relacji uczestników akcji zakończonej zastrzeleniem Osamy bin Ladena – bo to właśnie wydarzenie zrobiło z żołnierzy NAVY SEAL celebrytów. Wspomnienia zaczęli pisać uczestnicy akcji, ich instruktorzy, dowódcy i koledzy. Niektóre bardzo ciekawe. Szczególnie wtedy kiedy opisują współpracę sił specjalnych ze służbami wywiadowczymi.

Wszystkie te opowieści są dość podobne i zbudowane według charakterystycznego schematu. Najpierw trudne dzieciństwo (często w cieniu apodyktycznego ojca), później fascynacja sportem i pierwsze kroki w samodzielnym życiu. Z punktu widzenia polskiego czytelnika, te pierwsze kroki wyglądają jak niekończące się wakacje: instruktor nurkowania, „załogant” na jachcie pełnomorskim, pomocnik trenera w drużynie piłkarskiej. Dopiero pomysł na założenie rodziny, wymusza na bohaterach wspomnień, potrzebę stabilizacji jaką dać im może służba wojskowa.

Po zgłoszeniu się do armii lub floty okazuje się, że bycie zwykłym żołnierzem jest poniżej ich aspiracji. Wtedy rozpoczyna się przygoda z naborem do jednostek specjalnych, przechodzenie selekcji i wstępnego szkolenia. Najczęściej chyba opisywanym fragmentem życia jest „hell week”- piekielny tydzień, czyli najbardziej wymagający odcinek szkolenia w NAVY SEAL. To właśnie w jego trakcie wykrusza się najwięcej ochotników.

Wspomnienia Navala, są w znacznej części podobne. Tylko zamiast dzieciństwa zdominowanego przez apodyktycznego ojca jest mowa o życiu w PRL-owskiej szarości. Pierwsza praca to nie przygoda na kalifornijskiej plaży, tylko etat pomocnika spawacza w firmie produkującej kotły. A początki służby wojskowej, to nie nuda na pokładzie lotniskowca, tylko „fala” w realiach koszar w Lublińcu. Ale kiedy Naval opowiada o biegach i grze w piłkę, różnice w jakości życia w Polsce lat 90-tych i USA zaczynają maleć. Podobnie wtedy, kiedy autor opowiada o selekcji do GROM. Podobieństwa z „hell week” same się narzucają.

Prawodpodobnie wspomnienia Navala, to pierwsza wydana w Polsce książka napisana przez podoficera sił specjalnych, który ukończył szkołę zawodową, a maturę zdał eksternistycznie w trakcie służby wojskowej. Gdyby wszyscy spawacze umieli tak pisać… Dobrym uzupełnieniem „Ostatnich gryzą psy…” jest „Przetrwać Belize” czyli relacja ze szkolenia operatora w ekstremalnych warunkach.

A wracając do polskich realiów: zwraca uwagę sympatia i szacunek do generała Petelickiego i wyraźny dystans do generała Polko. Polityka niestety wciska się także w codzienność żołnierzy tworzących elitę polskiej armii.

Z opisu wydawcy:
Prawdziwe wspomnienia GROM-owca o szczęściu, jakie trzeba w życiu mieć, bo nie zawsze chęci i umiejętności pozwalają, by osiągnąć obrany cel. Ale to też obraz determinacji i ciężkiej pracy, dzięki której, początkowe niepowodzenie przekuwa się w sukces. Na stronach tej książki znajdziecie fizyczny wysiłek do bólu po krew, nie znajdziecie jednak chwili zwątpienia i poddania się. W książce nie ma gotowej recepty na sukces, jak autor często powtarza, każdy ma inną drogę do celu, ale jest w niej nadzieja, że jak on dał radę, to czemu wy macie nie dać! Naval nie zawsze był operatorem GROMu. By nim się stać w jego przypadku trzeba było być wcześniej dekarzem, ślusarzem, spawaczem, kelnerem, a i drobnym przemytnikiem. Taka była jego droga, inni chłopcy byli wcześniej technikami szkół rolniczych, prokuratorami, strażakami, a nawet trafił się architekt, być żołnierzem tej Jednostki, to bycie żołnierzem uniwersalnym, dla każdego dobrego chłopaka jest w GROMie miejsce. Te nabyte czasami mimowolnie w cywilu umiejętności pozwalają przejść selekcję i kurs podstawowy. Ale to nie koniec, zdradzi wam, że selekcja w GROMie trwa wiecznie.
Ta książka zabierze was w podróż w czasie, od zwykłego mało miejskiego dzieciństwa po ciężką pracę w zespole bojowego w GROMu. Naval opowiedział wam wcześniej swą historię jak „Przetrwać Belize”, ale by móc poznać sztukę przetrwania w ekstremalnych warunkach belizeńskiej dżungli, musiał wcześniej przetrwać… Starsze siostry, szkołę zawodową, zasadniczą służbę wojskową w Lublińcu, misję w Libanie, pracę robotnika i strażnika w fabryce, selekcję, usunięcie z kursu podstawowego w GROMie i polityczne zawirowanie w około GROMu. To żadne bohaterstwo, to życie, dla tego warto przeczytać tę książkę! Ona pokaże

 

Ostatnia modyfikacja: Marzec 5, 2017