Miejsca

Written by | Miejsca

„Przyjaźń absolutna” Johna Le Carre to powieść o tym jak służby specjalne werbują byłego uczestnika wydarzeń 1968 roku w Berlinie, aby wykorzystać go do prowokacji skierowanej przeciwko jego dawnemu koledze podejrzewanemu o powiązania z terrorystami islamskimi. Niewielką, ale znaczącą rolę w tej książce odgrywa pałac Ludwika II Bawarskiego w Linderhof. To tam dochodzi do ponownego odnalezienia się dwóch przyjaciół: niezłomnego bojownika Saszy (onegdaj powiązanego z NRD-owskim STASI) i agenta brytyjskiego wywiadu Teda Mundy’ego.

„W dniu w którym upomniało się o niego przeznaczenie, Ted Mundy miał na głowie melonik i kiwał się na drewnianej skrzynce w jednym z bawarskich zamków szalonego króla Ludwika”. Przy wejściu do pałacu Linderhof spotykają się turyści i przewodnicy. To tutaj Mundy przejmował angielskojęzycznych zwiedzających.

 

 

 

Ale to nie pałac jest w szpiegowskiej intrydze Johna Le Carre’go najważniejszy. Ważniejszy jest ogród. To tutaj Mundy ulokował swoją skrytkę i odbywał sekretne spotkania. „Mundy kryje się w cieniu zachodniej fasady pałacu, po czym w milczeniu niknie w mroku schodów. Miejsce to odkrył zupełnie przypadkowo niedługo po podjęciu pracy. Któregoś wieczoru, badając otoczenie pałacu – w parku miał odbyć się koncert w świetle księżyca, na który zamierzał wcisnąć się bez biletu (…) natknął się na skromne schodki wiodące w dół, na pierwszy rzut oka donikąd. Ale Mundy nigdy nie zadowala się pierwszym rzutem oka, więc i wtedy zszedł na dół i stanął przed zardzewiałymi żelaznymi drzwiami.”

Niestety w zamku Linderhof nie ma takiego miejsca. Przy zachodniej ścianie pałacu, ani w jej bliższym czy dalszym sąsiedztwie nie ma takich schodków. Co nie znaczy, że nie ma miejsc, w których ogrodnik mógłby przechowywać niezbędne rzeczy, a Ted Mundy swoją tajną korespondencję.

 

 

 

Jedno z miejsc nadającym się na schowek zarówno dla tajnego agenta jak i ogrodnika to drewniana skrzynka stojąca  na południowy zachód od pałacu, za okalającą fontanny pergolą. „Furgonetka ogrodnika, pomalowana w barwne kwiaty, opuszcza teren pałacu najpóźniej o wpół do jedenastej, chore rośliny trafiają albo do schowka, albo na hospitalizację w furgonetce. Nikt nie zwrócił uwagi na zaginięcie klucza, nikt nie zmienił zamka. W efekcie od jedenastej rano schowek ogrodnika staje się codziennie prywatną własnością Mundy’ego.”

„Nie ma tam nawet okna, tylko kratka wentylacyjna tkwi w kamiennej ścianie tuż pod sufitem. W powietrzu unosi się ciężka woń gnijących hiacyntów, za ścianą warczy bojler.”

 

 

„Podchodzi do przeżartego przez korniki złoconego krzesła i stawia je przed równie rozklekotaną biedermeierowską szafą. Balansując na krześle, wsadza rękę za ozdobne zwieńczenie i wyciąga zza niego pokryty grubą warstwą kurzu zgniłozielony, brezentowy plecak wojskowy. Strzepuje kurz, siada na krześle, kładzie plecak na kolana, wyrywa paski z pogiętych sprzączek i ostrożnie zagląda do środka, jakby nie wiedział, co tam zobaczy.”

 

 

Ostatnia modyfikacja: Wrzesień 10, 2017