II wojna światowa

Michał Wójcik – „Baronówna. Na tropie Wandy Kronenberg – najgroźniejszej polskiej agentki”

Written by | II wojna światowa, Na serio, Nowości

Konfidentka Gestapo czy polska „Mata Hari”? Walcząca o przetrwanie Żydówka czy cyniczna likwidatorka prywatnych wrogów? Poczwórna agentka czy mitomanka? Książka Michała Wójcika nie odpowiada na żadne z tych pytań. Opowiada za to o atmosferze wojennej Warszawy, w której prawie każdy konspirator gotowy był do współpracy z wywiadem lub kontrwywiadem, a zdobytą wiedzę przekazywał w modnych restauracjach, antykwariatach i nocnych klubach. Gdyby nie fakt, że na skutek nie zawsze prawdziwych plotek, przynajmniej kilka z opisanych w książce osób trafiło „pod ścianę”, albo do Auschwitz – można by całą tę historię uznać za śmieszną.Książka Michała Wójcika wydaje się strasznie chaotyczna. Dane z dokumentów przemieszane są z zapisami z rozmów, zdarzenia historyczne ze współczesnymi poszukiwaniami autora (a nawet ich wpływem na jego życie prywatne), zweryfikowane przez historyków fakty z fikcją literacką. Chyba celowo. Ten sposób pisania ma potwierdzić wrażenie czytelnika, że w tej sprawie nic nie jest jasne i wyjaśnione. Nawet miejsce spoczynku zlikwidowanej w pierwszych dniach powstania Wandy Kronenberg nie jest pewne.

Niestety przy okazji Michał Wójcik dość regularnie myli wywiad z kontrwywiadem, Gestapo z Abwehrą i SD, MI5 z MI6. To pewnie też wynik specyfiki miasta, w którym mieszają się dziwne interesy Niemców, Polaków, Rosjan, Ukraińców, Żydów i wielu przedstawicieli innych narodów, a co ważniejsze: sprawdzone informacje z kłamstwami, prawdziwe dokumenty z fałszywkami, donosy z heroizmem, dzieła sztuki z podłością, brylanty ze zdradą, a życie kupuje się za pieniądze.

Mimo wszystko czytając książkę warto mieć świadomość, że wspominane przez autora służby były wystarczająco profesjonalne, aby stosować procedury do weryfikacji wiarygodności źródeł (czyli agentów) i systemy ewidencyjne, uniemożliwiające wykorzystywanie tych samych informatorów, przez różne piony tej samej organizacji i zapobiegające wykorzystywaniu tendencyjnie dobranych danych do rozgrywek wewnętrznych.

Zasmuca oczywiście świadomość o tym, jak dalece Armia Krajowa i polskie państwo podziemne, było spenetrowane przez Gestapo. Nie ma w tym nic nowego, co nie byłoby opisane przez historyków, chociaż w sprawie aresztowania Generała Grota-Roweckiego, Michał Wójcik podpowiada prawdopodobnie nowy ślad.

Co ciekawe, niektóre z osób opisanych przez autora, zwerbowane przez Gestapo, wydają się nie tyle prostymi informatorami ile „agentami wpływu”, mającymi przekonywać innych żołnierzy państwa podziemnego do tego, że nie Niemcy są głównym wrogiem, a Związek Radziecki. I celem oddziałów Kedywu i grup partyzanckich nie powinni być przedstawiciele okupanta i transporty wojskowe, tylko stworzenie wspólnej armii do walki ze Stalinem. Z książki Wójcika wynika, że takie argumenty trafiły do kilku z kluczowych postaci Komendy Głównej AK i Delegatury. Z podobnego punktu widzenia autor stawia pod znakiem zapytania rzeczywiste okoliczności i realne cele niektórych z najgłośniejszych akcji zbrojnych Polski Walczącej.

Być może nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków z przypuszczeń Michała Wójcika. Może wystarczy poprzestać na spostrzeżeniach oddających atmosferę okupowanej Warszawy i obserwacjach z knajp, w których przy sąsiednich stolikach, meldunki od swoich źródeł odbierali agenci Gestapo i oficerowie kontrwywiadu AK. A pytanie o polską „Matę Hari” pozostaje, na zawsze chyba, otwarte.

Z opisu wydawcy:

Najgroźniejsza polska agentka. Śledztwo dziennikarskie. Fakty, których dotąd nikt nie połączył.
Kiedy wybucha wojna, córka barona Kronenberga ma 17 lat. Jej rodzinny pałac zostaje spalony, a żydowskie pochodzenie jest jak wyrok śmierci. Ale Wanda nie myśli o ucieczce i wierzy, że przechytrzy wszystkich. Przepiękna baronówna donosi NKWD, pisze meldunki dla AK, jest prawą ręką asa Gestapo. Prowadzi własną wojnę.
Fascynuje, rozkochuje i sprawia, że ludzie znikają. O jej względy walczą najwyżej postawieni mężczyźni, ale to ona rozdaje karty. I nie boi się niczego i nikogo.
Po wojnie Wanda nie przestaje uwodzić. Teczka z jej nazwiskiem trafia na biurko oficera UB. Kilkadziesiąt lat później śladem tajemniczej agentki rusza dziennikarz i historyk. Odkryje fakty, których nikt wcześniej nie połączył.
Jaką rolę miała do odegrania najgroźniejsza polska agentka? Kim byli jej kochankowie? Dlaczego jej imię wymazano z kart historii?

Wydawnictwo Znak litera nova; Kraków 2018; str. 316;

 

Ostatnia modyfikacja: Kwiecień 18, 2018