Inne

Katarzyna Bonda – „Czerwony pająk”

Written by | Inne, Leksykon powieści szpiegowskiej, Nowości

Powieść Katarzyny Bondy sprawia wrażenie, jakby miała być jednocześnie kontynuacją scenariusza filmu „Psy”, zbeletryzowanego „aneksu do raportu o likwidacji WSI” i obsesji Jarosława Kaczyńskiego o wszechobecnym układzie. Przedstawiony w niej model działania służb specjalnych sprawia wrażenie, że cała Polska została spowita „czerwoną pajęczyną” i wszystko co się dzieje jest ręcznie sterowane przez grupę pozostających w ukryciu, najważniejszych (co niekoniecznie pokrywa się z pełnioną funkcją) szpiegów.

To oczywiście książka z kluczem. Dla wyjątkowo niedomyślnych podpowiem, że klucz znajduje się na końcu. W „podziękowaniach”. Znaleźć tam można kilka osób wartych szacunku i sympatii, ale większość to raczej głupcy, kłamcy i mitomani, którzy dla awansu, kariery czy pieniędzy gotowi są uczestniczyć w każdym świństwie. Być może dzięki temu, autorka wyraźnie nie odróżnia „kontaktu informacyjnego” od „figuranta”.

„Czerwony pająk” to historia wielkiego spisku. Okazuje się, że transformację ustrojową w Polsce wymusili amerykanie, za pośrednictwem podwójnego agenta. W niejasny sposób dogadali się w tej sprawie z Kremlem, ale tutaj szczegółów nie poznajemy. W każdym razie plan był gotowy już w połowie lat 80-tych i był realizowany przy współpracy z kierownictwem PRL-owskiego wywiadu.

Rozumiejący kulisy światowej polityki szefowie „jedynki” faktycznie przejęli władzę w Polsce. Wtajemniczeni nazywają tę grupę – zresztą permanentnie ze sobą rywalizujących i całkowicie wobec siebie nielojalnych ważnych szpiegów – wielką piątką. To oni mają haki na wszystkich ważniejszych polityków (co daje im bezkarność i wpływa na najważniejsze decyzje gospodarcze), sterują prywatyzacją, ale też nie mają oporów przed przejęciem kontroli nad mafią – a co za tym idzie niezwykle cennym kanałem przerzutu kokainy do Europy. Każdemu, kto może im przeszkodzić, grozi śmierć. Nawet byłemu komendantowi głównemu policji. A trup pomniejszych gangsterów, niewygodnych oficerów i ich agentów ścieli się gęsto. Oczywiście kontrolują też media, a niektórzy dziennikarze śledczy i ujawniający afery okazują się wprost funkcjonariuszami tajnych służb.

System wzajemnych zależności, podległości, interesów i interesików jest tak skomplikowany, że prawdopodobnie sama autorka gubi się w tym kto, gdzie i kiedy odgrywa jaką rolę, jakim się posługuje nazwiskiem i jakim pseudonimem. Ciekawostką jest to, że wydaje się, że wszyscy istotni bohaterowie są ze sobą spokrewnieni, a jeżeli nie, to przynajmniej przyjaźnili się ich rodzice.

Co ciekawe, wszyscy pozostający w cieniu intryganci, są demonicznie wprost skuteczni. Co dziwi, tym bardziej, że posiadane przez nich „kompromaty” wydają się dość mocno nieaktualne. A główna intryga toczy się wokół poszukiwań teczki TW Calineczka. Nie jest jasne kto to, chociaż ewidentnie poziom uzależnienia polityków po dojściu do władzy „dobrej zmiany” nie zmienił się istotnie, i można w nim odnaleźć nawet członków rządu.

Pewnie książka ma jakieś zalety. Niektóre szczegółowe obserwacje wydają się trafne, a nawet zabawne. Tyle, że na 814 stronach powieści nie jest ich wystarczająco dużo. A tyle jest właśnie tych stron. O jakieś sześćset za dużo.

Z opisu wydawcy:

Córka Saszy Załuskiej zostaje uprowadzona przez nieznanych sprawców i mimo wzmożonych wysiłków policji nie udaje się jej odnaleźć. Prywatne śledztwo Saszy wykazuje, że porwanie dziewczynki jest powiązane z zagadkowym samobójstwem byłego oficera wywiadu, pseudonim Dziadek, niegdyś przełożonego Załuskiej. To w jego posiadaniu znajdowało się archiwum kompromitujące najważniejszych polskich polityków. Teraz jednak dokumenty zniknęły. W ich poszukiwaniach biorą udział wszystkie zainteresowane strony – zarówno mafiosi, jak i politycy oraz służby specjalne – a komuś niezwykle zależy na tym, żeby to właśnie Sasza je odnalazła. Porywacze wiedzą, że aby ocalić życie córki, Załuska zgodzi się na wszystko.
W starej torpedowni w Gdyni nurek znajduje zwłoki kobiety. Jeszcze zanim badanie DNA potwierdzi tożsamość ofiary, komendant Robert Duchnowski rozpoznaje ciało…

Wydawnictwo „Muza”, Warszawa 2018, str. 814;

Ostatnia modyfikacja: Czerwiec 29, 2018