Leksykon powieści szpiegowskiej

Jordan Belfort – „Polowanie na Wilka z Wall Street”

Jordan Belfort „Polowanie na Wilka z Wall Street”[1]

Tytuł jest właściwie mylący. Wilk z Wall Street jest już złapany. Podejmuje się tajnej współpracy z FBI i prokuraturą. I to raczej już nie na niego polują, tylko on poluje. Na zlecenie organów ścigania, które wskazują mu znanych (także jemu prywatnie znajomych) aferzystów, a Belfort ma ich wkręcić. Początkowo robi to niechętnie, ma wyraźne wyrzuty sumienia, niektórzy z podejrzanych to jego przyjaciele. Ale kiedy doszedł do wniosku (chociaż w dwóch przypadkach niesłusznie), że jego koledzy również poszli na współpracę, sypią i uczestniczą w prowokacjach, zaangażował się, sam zaczął wskazywać cele i znalazł w tym chyba jakąś przyjemność. Decyduje się nawet na zorganizowanie prywatnej tajnej operacji przeciwko własnej żonie. Wynajęta przez niego agentka firmy detektywistycznej zapisuje się do grupy terapeutycznej, na którą chodzi „Księżna”, żeby sprawdzić czy nie zdradza Belforta, i w ogóle co o nim myśli.

Wilk z Wall Street uczestniczy w przynajmniej czterech prowokacjach mających na celu zebranie, a raczej stworzenie, dowodów na nielegalną działalność na rynku papierów wartościowych i pranie pieniędzy. Chodzi z zamontowanym podsłuchem, wyciąga ze śmieci obciążające notatki, a randki z narzeczoną w hotelach łączy z instalacją podsłuchu, który nagrywa jego gości. Nie zawsze mu wychodzi, bo jego rozmówcy są bardzo ostrożni. Ale w niektórych przypadkach udaje się pokazać schemat planu prania brudnych pieniędzy, albo dowiedzieć szczegółów jak to robić w sposób niezauważalny dla FBI i SEC.

Książka to jednocześnie wykład o działaniu amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. O tym jak wielką rolę w gromadzeniu materiału dowodowego odgrywa prowokacja. Jeżeli FBI wie, że któryś z podejrzanych faktycznie pierze pieniądze, nie ma żadnych zahamowań, aby wykreować sytuację, w której pogrąży go podstawiony „świadek”. Ale widać też słabości amerykańskiego procesu. Wyrok wydany po wielomiesięcznym, jeżeli nie wieloletnim śledztwie zostaje unieważniony, ponieważ prawdopodobnie jeden z przysięgłych był przekupiony przez głównego podejrzanego. A to tylko jedna ze sztuczek, do których należy też przewlekanie procesu, wymuszanie zmiany prokuratorów, zastraszanie i przekupywanie świadków.

Na pierwszym planie są jednak szczegóły zeznań Belforta przed FBI i prokuraturą. Zabawne i smutne historie o narkotykach, hazardzie i seksie (także z prostytutkami). Można się zastanawiać, jak po wielu latach, da się zapamiętać tyle szczegółów. Aż się samo narzuca, że może to po prostu z protokołów zeznań, do których Wilk ma dostęp po procesie. W takim przypadku należałoby uznać, że FBI jest współautorem tej powieści (niewątpliwie autobiograficznej, ale dane większości osób są zmienione i pewnie wiele szczegółów także). Copyright dotyczy jednak tylko Belforta, więc nie da się tej hipotezy zweryfikować.

[1] Tłumaczenie Jan Kraśko; Świat Książki; Warszawa 2014, str. 462;

Ostatnia modyfikacja: Marzec 6, 2017