Uncategorized

John Le Carre – „Tajny pielgrzym”

Written by | Uncategorized, Zimna wojna

Zdrada, nieostrożność, nieuczciwość, pech, ale przede wszystkim zdrada to prawdziwy bohater „Tajnego pielgrzyma”. Wizyta George Smileya w Sarratt (ośrodku szkoleniowym brytyjskiego wywiadu) staje się okazją do kilku opowieści szefa tej placówki. W czasie gdy Smiley snuje wspomnienia wobec kursantów, Ned (jeden z bohaterów także innej z najsłynniejszych powieści Davida Cornwella „Russia House”) opowiada o swoich najważniejszych chyba sprawach. Wszystkie łączą się z jakąś katastrofą.

Wpadki spowodowane nieostrożnością lub zdradą łączą prawie wszystkie opowiadane przez Neda historie. No może z wyjątkiem trzech najkrótszych, które dotyczą raczej widzenia  świata przez szpiegów, niż jakichś konkretnych zdarzeń. Ale sześć najważniejszych to smutne historie o ludzkich słabościach. Nawet ta z optymistycznym zakończeniem – ojciec, agent wywiadu, odzyskuje córkę która go wcześniej zdradziła – opowiada o cynizmie służb wywiadowczych, które dla skuteczności, szczególnie w warunkach wojennych, nie liczą się z żadnymi ofiarami.

A zdradzone są z jednej strony służby specjalne, ale z drugiej praktycznie bezbronni członkowie ich siatek działających po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Losy, a właściwie należałoby napisać tortury, jednego z pozostawionych samym sobie agentów w Kambodży opisane są z okrutną szczegółowością.

Przy okazji Le Carre oferuje przegląd stolic zimnowojennego szpiegostwa. Berlin, Hamburg, Monachium, trochę Wiedeń i oczywiście Londyn. W Berlinie funkcjonariusz wywiadu gubi kartki z opisem struktury siatki wywiadowczej, która wkrótce potem znika. W Hamburgu rosyjski agent pali siatkę łotewskich przemytników zaopatrujących opozycję w ZSRR. W Monachium oszust i podwójny agent naciągają dwa wywiady na swoje lipne historie. Wreszcie w Londynie, jeden z szyfrantów czuje się tak porzucony, że dla wyjścia z samotności gotów jest zdradzić.

Jest też wątek polski. Wysoki oficer PRLowskich służb, dzięki tzw. kombinacji operacyjnej sprowadza do Gdańska brytyjskiego nielegała. Zatrzymanego szpiega najpierw torturuje, ale później przedstawia mu zaskakującą propozycję. Ta książka ma chyba dwie pointy. Jedną poznajemy już na samym początku, kiedy młody adept sztuki wywiadowczej dowiaduje się, że w szpiegostwie bardzo często sprawy i rzeczy wyglądają zupełnie inaczej niż się wydaje.

I druga, chyba ważniejsza, to zakończenie wykładu Georga Smileya dla uczniów szkoły w Sarratt. Stary lis wyjaśnia dlaczego szpiegować trzeba wszystkich: i wrogów, i przyjaciół, i sojuszników. Świat się zmienia tak bardzo, że nigdy nie wiadomo w jakiej roli będzie za parę lat ktoś z tego samego obozu. Ale szpiegując nie wolno zapominać o tym, że najważniejsze jest porozumienie i współpraca. Że dużo ważniejsze od planów pokonania przeciwnika jest to, aby go zrozumieć, umieć się z nim dogadać i przeciągnąć na swoją stronę.

Z opisu wydawcy:

Mur berliński runął, zniknęła żelazna kurtyna. Weteran tajnych operacji wywiadowczych szkoli młodych brytyjskich agentów. Odkrywa przed adeptami sztuki szpiegowskiej brutalną prawdę o czterdziestu latach zimnowojennej „wielkiej gry”. Wędrówka tajnego pielgrzyma – od Londynu, przez Berlin, Zurych, Gdańsk, Bejrut i Bangkok – wiedzie nieodmiennie przez ponury świat fałszywych tożsamości, podwójnych agentów, zdrady i osamotnienia…

 

Tłumaczenie Jerzy Kozłowski, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2000, str. 271;

 

Ostatnia modyfikacja: Marzec 11, 2017