Leksykon powieści szpiegowskiej

Daniel Silva – „Czarna wdowa”

Wprowadzanie agenta do struktur organizacji terrorystycznej to pomysł, o którym wydawałoby się, że po napisaniu przez Johna Le Carrego „Małej Doboszki”, nie da się napisać nic nowego. Danielovi Silvie się to udało. Tyle, że w krzywym zwierciadle. Błędów popełnionych przez „Biuro” w tej tajnej operacji chyba nie da się zliczyć.

Infiltracja ISIS jako wyzwanie dla służby specjalnej wydaje się niezwykle kusząca. Trzeba znaleźć osobę o odpowiednich cechach, zbudować jej wiarygodną legendę, nauczyć jej tak, żeby agentka uwierzyła, że to jej własny życiorys i w końcu tak ją wzmocnić psychologicznie, żeby umiała iść „w zaparte” nawet w obliczu śmierci. Pozornie to wszystko Danielovi Silvie się udało. Zapomniał tylko, że należy przestrzegać elementarnych szpiegowskich zasad.

Po pierwsze należy unikać sytuacji, w której wywiad polega na informacjach tylko jednego agenta. To prawda, że w przypadku „czarnej wdowy” jest on wyjątkowo dobrze ulokowany i asekurowany narzędziami wywiadu elektronicznego. Ale informacje zdobyte przez to źródło są nieweryfikowalne w żaden inny sposób. A ze zdjęć satelitarnych można co najwyżej ustalić, że ktoś przebywał w określonym miejscu, a nie tego czy się czegokolwiek dowiedział.

Staranna analiza informacji, porównywanie ich z danymi z innych źródeł, sprawdzanie czy w dłuższym okresie czasu układają się w logiczny ciąg, służy nie tylko temu żeby sprawdzić czy agent nie przeszedł na drugą stronę i jest karmiony fałszywkami. Jest potrzebne do tego, żeby sprawdzić czy źródło ma w ogóle dostęp do informacji. A w tym wypadku – pomimo pozornej atrakcyjności jego plasowania – można mieć poważne wątpliwości. Przeciwnik dozuje informacje w sposób tak staranny i przemyślany, że zdobyta wiedza przynosi więcej szkody niż pożytku.

W sprawach operacji antyterrorystycznych jest jeszcze jeden dylemat: kiedy należy uruchomić działanie w sensie fizycznym. Czyli zatrzymać i przesłuchać podejrzanych. Są dwie szkoły. Jedna mówi, że należy spiskowców zatrzymać jak najszybciej, żeby uniknąć niepotrzebnego ryzyka. Druga upiera się przy tym, że siatka zaatakowana pospiesznie zostanie uszkodzona w niewielkim stopniu i pozostałe jej ogniwa mogą kontynuować działanie. Dlatego, nawet kosztem groźby, że jakaś część zbrodniczego planu zostanie zrealizowana, należy terrorystów obserwować do ostatniej chwili. Tak aby wiedza o ich kontaktach, a i materiał dowodowy był możliwie kompletny.

Także w tej sprawie Danielowi Silvie nie udało się uchwycić właściwego momentu. Zamachowcom udaje się osiągnąć najważniejsze cele, nawet taki że dzięki perfekcyjnie zaplanowanemu atakowi terrorystycznemu udaje im się zdezorganizować działanie centrum antyterrorystycznego.

Z opisu wydawcy:

Potężna siła eksplozji wyrwała na paryskiej rue de Rosiers krater głębokości sześciu metrów. W całej dzielnicy pękły gazociągi, wagony rozpędzonego metra wykoleiły się tuż przed stacją. Zamach był wymierzony w uczestników międzynarodowej konferencji, ale zginęli też przypadkowi przechodnie. Życie w mieście zamarło na wiele godzin.
Komórka ISIS, dowodzona przez Saladyna, zapowiada kolejne zamachy. Nikt nie wie, kim naprawdę jest Saladyn ani skąd pochodzi. Werbuje ochotników przez strony internetowe, na które nie udało się włamać żadnemu wywiadowi.
Francuskie służby proszą o pomoc Gabriela Allona, agenta, który od wielu lat tropi terrorystów na wszystkich kontynentach. Gabriel postanawia umieścić w otoczeniu wroga wtyczkę. Wybiera do współpracy kobietę, która nie ma pojęcia o pracy wywiadowczej. Może właśnie dlatego będzie bardziej wiarygodna, ale możliwe też, że tym razem Gabriel popełnił błąd, za który wszyscy drogo zapłacimy.

Tłumaczenie Barbara Budzianowska-Budrecka, Wydawnictwo Harper Collins, Warszawa 2017, str. 527;

Ostatnia modyfikacja: Maj 12, 2018