1918-1939

Alan Furst – „Szpiedzy w Warszawie”

Alan Furst „Szpiedzy w Warszawie”[1]

Codzienność oficera w rezydenturze zagranicznej. Pułkownik Jean-Francois Mercier jest attaché wojskowym Francji w przedwojennej Warszawie. Oczywiście na „podwójnym etacie”. Musi łączyć swoją oficjalną rolę z zadaniami wywiadowczymi. W tym bardzo nieprzystającymi roli poważnego dyplomaty.

Z jednej strony dyplomatyczne bankiety i protokolarne wizyty w zakładach zbrojeniowych czy sztabach wojskowych. Z drugiej: kontakty z agentami w podrzędnych lokalach, wizytacje fortyfikacji przeciwnika (także w przebraniu, po nielegalnym przekroczeniu granicy) i obserwacja manewrów hitlerowskich wojsk pancernych ćwiczących atak na Belgię – po zainstalowaniu w górskim lesie prowizorycznego punktu obserwacyjnego.

W powieści Fursta można sporo przeczytać o warsztacie pracy funkcjonariusza wywiadu działającego w rezydenturze na terenie ambasady. Pułkownik Mercier ma bardzo wiele zadań: organizuje martwe skrzynki, czyta oficjalne publikacje o siłach zbrojnych Niemiec, odpowiada za kontakty ze służbami wywiadowczymi kraju pobytu. A też dzieje się bardzo wiele: musi ocalić agenta zdekonspirowanego przez nazistowskie SD, przygotować ucieczkę defektorów z radzieckiego wywiadu i zawerbować ukrywającego się niemieckiego dysydenta, aby za jego pośrednictwem dotrzeć do sztabowej komórki Wehrmachtu. I jeszcze zbudować nieoficjalny kanał łączności pomiędzy służbą przeciwnika, a własną.

Wartość powieści Fursta bierze się także z tego, że losy bohatera opowiadane są z niezwykłym spokojem. W takim samym tempie relacjonuje flirt z atrakcyjną kobietą na przyjęciu, co próbę porwania agenta na warszawskiej ulicy. A przy okazji pokazuje sporo szpiegowskiej kuchni, w tym elementy planowania, zarówno na odprawach w rezydenturze, jak i w trakcie przygotowywania agenta do niebezpiecznej misji.

Furst zwraca uwagę też na samotność oficera, którego ustalenia są niezgodne z przekonaniami przełożonych. Pomimo, że jego działania są profesjonalnie bez zarzutu, wręcz przeciwnie, każde z nich można zakwalifikować jako poważny sukces – czuje się osamotniony i częściowo izolowany. Takie poczucie wydaje się nie mniejszym utrudnieniem w pracy niż aktywność przeciwnika. I nie jest tu żadnym pocieszeniem, że historia przyznaje rację oficerowi, a nie kierownictwu francuskiej „dwójki”.

[1] Przekład Ewa Penksyk-Kluczkowska, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2010, str. 307;

Ostatnia modyfikacja: Maj 12, 2018